Ogród Doświadczeń w Krakowie

Wspominając czasy szkolne przypomina mi się historia, która była moją pietą achillesową. Za nic w świecie nie mogłam spamiętać co i kiedy się wydarzyło. Po co komu wiedzieć kiedy była bitwa pod Trafalgarem. Mi wystarczyło, że do perfekcji opanowałam datę bitwy pod Grunwaldem (15 lipca 1410 r.) Uczyłam się wtedy, tak jak większość uczniów –  na pamięć. Próbowałam połączyć fakty i znaleźć klucz (tzn. wyliczankę, skojarzenia i inne sposoby na zapamiętywanie „zbędnych” informacji). Tak też było na studiach, gdzie jako przykładna Pani geograf musiałam wiedzieć gdzie i co się produkuje, jakimi językami mówi się na każdym z kontynentów ( w każdym kraju) czy znać wzór na „drogę” do gwiazd. Myślami wracam do wykładów czy ćwiczeń na studiach. Przypominam sobie sytuacje, zaliczenia, egzaminy. Ale czy przypomnę sobie to czego się uczyłam?! Pewnie po ponownym przestudiowaniu problemu, tak. Ale czy „wkuwanie” jest dobrą drogą do zdobywania wiedzy. Oczywiście, że nie. Opcja zzz : zakuć, zdać, zapomnieć przyświeca pewnie poniektórym właśnie w tym momencie tj.na przełomie maj/czerwiec. Sesja i wszystko jasne. Mogę stwierdzić, że moją zmorą jest nauka czegoś co jest dla niego abstrakcyjne.

Dlatego też wiedza nabyta podczas wycieczek szkolnych czy praktyk studenckich bardziej mi się utrwaliła. Dzięki temu, że miałam w ręce ten „kamyk”, glebę czy inne ciekawe na studiach geografii „przedmioty” zapamiętałam informacje na „jego” temat. Mogę wrócić pamięcią, przeszukując jej zakamarki niczym karty książki. Wiedza zdobywana przez doświadczenie jest wiedzą na lata. 

Dla mnie osobiście ważne jest pokazywanie świata dziecku, ale także i sobie. Każdy wyjazd czy spacer jest okazją do doświadczania. I tak też było podczas ostatniej wizyty w Krakowie. O tym, że jest takie miejsce na mapie miasta jak Ogród Doświadczeń dowiedziałam się z bloga szafeczka. Obserwując blogi można naprawdę poznawać ciekawe miejsca, które później samemu można eksplorować!

Ogród Doświadczeń im St. Lema jest w pobliży Tauron Arena czy jak to woli przy M1 na Al. Pokoju.

Na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłym parkiem, ale są to tylko pozory. Ogród kryje mnóstwo niespodzianek, a że jest to miejsce im. Stanisława Lema można znaleźć też wiele jego cytatów.

IMG_2323

Ogród Doświadczeń im. Stanisława Lema jest oddziałem Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie.
Na powierzchni ponad 6 ha parku rozmieszczone są:
– urządzenia demonstrujące zjawiska fizyki,
– ekspozycja geologiczna „Geo-gródek”,
– ekspozycja sensoryczna „Zapachowo”,
– zielony labirynt z cytatami Stanisława Lema – „Lem-birynt”.

W każdym sezonie trwającym od drugiej połowy kwietnia do końca października Ogród oferuje zwiedzanie, udział w warsztatach, pokazy spektakularnych eksperymentów naukowych.

IMG_2370

Zdobywanie wiedzy przez doświadczenie to moim zdaniem najlepsza forma nauki. 

Dzieciaki tj. Natalia z kuzynką Karoliną bawiły się wyśmienicie. Obserwacją nie było końca. Przekręcanie, dotykanie, uderzanie towarzyszyło podczas całego pobytu. Tak jak widać powyżej ogród podzielony jest na strefy. Spokojnie można spędzić w nim pół dnia, żeby na spokojnie móc wszystko zobaczyć. My np. nie trafiłyśmy do zapachowa ( to nawet dobrze bo mam wymówkę żeby jeszcze raz tam wrócić). Wydaje mi się że w akustyce spędziłyśmy najwięcej czasu. Nic tak nie cieszy dzieci jak robienie dużego hałasu uderzając w gong.

IMG_2313

IMG_2309

Optyka czyli baczne obserwację. Tu mogę przyznać, że bardziej zainteresowana była starsza uczestniczka Karolinka (7 lat).

IMG_2265

IMG_2256

IMG_2252

IMG_2349

IMG_2350

Hydrostatyka  dała możliwość wyżycia się podczas tworzenia wiru wodnego.

IMG_2341-001

Magnetyzm oraz mechanika również robił furorę ale też doprowadzał do nieporozumień między „pannami”. Każda przecież w tym samym momencie chciała doświadczać tego samego. Doszłyśmy jednak do porozumienia.

IMG_2333

IMG_2335

IMG_2299

Geo-ogródek czyli coś dla mnie 🙂 Nie sądziłam, że dla takich „maluchów” duże „kamyki” będą interesujące, a jednak. Obserwacje okazów skał pozwoliły zauważyć dziewczynkom różnice między nimi. Może nie aż tak że wiedziały które są osadowe, magmowe a które metamorficzne, ale zauważały ich „inność”.

 

IMG_2294

Busola czy zegar słoneczny bardziej zainteresował mnie, ale nie dziwię się. Po trzech godzinach wędrówek można było słyszeć jedynie „jeść” i „pić”.

IMG_2328

IMG_2327

IMG_2326

IMG_2250

A tak dziewczyny szalały na koniec

IMG_2356

Podsumowując mogę się cieszyć, że Natalia z kuzynką mogła doświadczyć i wiele się nauczyć. Możesz mi wierzyć na słowo, że my kielczanie mamy namiastkę krakowskiego ogrodu doświadczeń w Ogrodzie Energetycznym i tym bardziej byłam dumna, że u nas (w Kielcach) też jest ciekawie. Polecam zajrzeć tu—> energetyczny weekend

Takie miejsca jak Ogród Doświadczeń i Energetyczny to idealny sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia w gronie rodzinnym. Dla każdego coś miłego się znajdzie, a ile radości mają dzieci. Nic tylko trzeba szaleć jak one.

Wpis zapoczątkuje moją systematyczność w temacie wycieczek poza świętokrzyskie #wycieczkikilkudniowe

Spodobało ci się? Będzie mi miło jak udostępnisz.

Możesz też zaglądać częściej klikając Lubię to   images (2)

obserwując na Instagramie

images (1)

Reklamy