Nie bój się odejść

Lubimy przynależeć do grupy. Lubimy po prostu pasować do innych jak puzzle układanki. Swoje życie przyporządkowujemy innym. A życie jest za krótkie, żeby żyć dla kogoś i „robić dobrze innym” 

Odejść od ludzi,

którzy Cię niszczą, nie szanują i podcinają skrzydła. Niby to proste, ale jak tylko znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia (pozornie) lub gdy przytłoczy Cię życie, to po prostu nie potrafisz odejść. Każdego dnia czytam na pewnej grupie na FB o sytuacjach z życia wziętych (głównie kobiet). Ile razy poleciała mi łza, gdy czytałam tekst typu „on tam leży, ja się go boję. Co mam robić, uciekać z dzieckiem. Ale gdzie?!” lub „znowu to samo on mnie po prostu nie szanuje, traktuje mnie jak gówno”. Tak tak kochani takie rzeczy dzieją się każdego dnia, tuż obok nas. Nie chcesz zauważać bądź wyznajesz zasadę nie będę się wtrącać, to ich życie. Owszem ta zasada jest jak najbardziej przydatna, jednak nie w sytuacji gdy widzisz zamglone oczy kobiety, która próbuje tylko spojrzeniem powiedzieć „pomóż mi”. Zastanów się chwilę ile razy byłaś/łeś świadkiem awantury, szarpaniny bądź niepozornej kłótni. Ile razy zainteresowałaś/łeś się i podjęłaś/łeś działanie.

Zapewne ani razu.

Taki moim zdaniem jest odruch bezwarunkowy, że chcemy uciekać od otaczającego nas zła. Odchodzimy od takich sytuacji, zamykając drzwi swojego bezpiecznego domu. Czasem tylko myślami wracamy do zaobserwowanej sytuacji i zastanawiamy się co ja bym zrobiła.

Odejść od ludzi jest bardzo ciężko, są to wspomnienia spędzonych ze sobą lat, łączą nas często dzieci, mieszkania, kredyty. Łączy nas współuzależnienie od drugiej osoby.

Pójdę do przodu, gdy

coś pęknie. Gdy poczujesz, że niszczysz nagromadzony przez lata pancerz i zrzucasz gwałtownie grubą skórę. Odradzasz się na nowo, gdy jedna sytuacja przeważy wszystko i powiesz dość. Tak było ze mną i zapewne z wieloma innymi osobami. Mimo upływu lat przyzwyczajamy się do rzeczywistość i tkwimy w złotej klatce . Boimy się o nowe i nieznane. Boimy się, gdy mamy dzieci, co z nimi będzie. Jak pogodzić wychowanie, po rozwodzie. Jak zapewnić zdrowy i szczęśliwy dom, gdy dziecko jest w dwóch światach, gdzie często jedna ze stron żyje wciąż nienawiścią. Ciężko jest żyć w takim układzie, ale to jest wykonalne i jestem tego żywym przykładem.

Właśnie spędzam wakacje bez dziecka, które w miesiącu lipcu wg wysokiego sądu ma mieszkać cały miesiąc u ojca. Szczęście, że córka jest już na tyle duża i sama woła do mamy. Dwa dni lipca spędzone z córką dały mi mnóstwo energii i siły by po pracy móc jechać na długo oczekiwany festiwal twórców internetowych SeeBloggers w Gdyni (relacja z ubiegłego roku TU).

Odejść od rzeczy,

a raczej pozbyć się zgromadzonego bagażu, nie doświadczeń, a zbędnych przedmiotów. Każdemu jest ciężko, oddać swoje długo magazynowane „graty”, które przecież potrzebujemy.  Oj i tu się kochani mylimy.

Nie potrzebujemy otaczać się przedmiotami, a jedynie korzystać z nich gdy tego musimy. Gdy patrzę na mieszkanie, w którym aktualnie mieszkam i widzę sterty pudełek to zastanawiam się po co mi to wszystko. Po co mi te zbędne rzeczy.

Do uporządkowania swojego otoczenia zainspirowała mnie Eliza z bloga Fashionelka, która niedawno wypuściła tekst o zbędnych rzeczach (zobacz TU). Przewrotnie do wszystkich innych napisała, że chce mieć mniej. Uważam, że trzeba naprawdę dojrzeć do decyzji odejścia, również odejścia od zbędnych rzeczy.

Na co dzień jesteśmy przytłaczani mnóstwem materialnych dóbr. Dobrze, gdy są one przez nas wykorzystywane do życia. Gorzej, gdy witryny sklepowe i sklepy internetowe są odskocznią od rzeczywistości i dają nam radość jaką inni nie mogą nam dać. To jest już niebezpieczne.

Odejść od miejsc,

w których się przebywa na co dzień. Zmienić miejsce zamieszkania czy pracę to jest nie lada wyzwanie. Każdy z nas lubi stabilizację i bezpieczny, swój bezpieczny kąt.  Ale co w sytuacji, gdy bezpieczeństwo przeradza się w przyzwyczajenie, a szczęście, satysfakcja czy radość z bycia TAM zniknęła.  Ile osób każdego miesiąca podejmuje decyzję o wyjeździe za granicę za lepszym życiem pracą i swobodą. W realiach ciągłych walk politycznych, braku dostępu do służby zdrowia czy chociażby niewystarczających zarobków, możemy podjąć walkę z wiatrakami lub po prostu odejść.

Odejść w poszukiwaniu lepszego jutra.

Każdy z nas kiedyś odejdzie, jednak zanim to nastąpi, bądźmy Panem swojego losu i decydujmy się na odejście zawsze wtedy gdy czujemy, że tylko to da nam szczęście.

Życie to tylko tkanina przyzwyczajeń.

Jeżeli też kiedyś odeszłaś/odeszłeś od ludzi, rzeczy czy miejsc, możesz podzielić się z czytelnikami w komentarzu. Z miłą chęcią przeczytam.

 

Podobało się ?!

Polub mnie na images (2) oraz zapraszam do obserwacji na  images (1)  lub poprostu udostępnij dalej

 

 

 

Reklamy