Wakacje na wsi czy w mieście – powrót do przeszłości

Chwilami powracam do dzieciństwa spędzanego w miejscu zamieszkania czyli na wsi. Może nie była to wieś „zabita dechami”, ale jednak wieś ze słabą komunikacją z miastem. Wieś, gdzie dzieciaków w moim wieku była garstka, w tym większość to byli chłopcy. Nie ma więc co się dziwić, że wyrosłam na grze w piłkę nożną, skakaniu po drzewach, czy na handlowaniu płodami rolnymi z rodzinnego gospodarstwa, a walka o przetrwanie wśród samców kształtowała charakter od najmłodszych lat. Wyobraźcie sobie jaką odskocznia dla mnie były

Wakacje w mieście,

w którym mieszkali moi kuzyni. Miasto, może nie było jakieś wyjątkowe, nie za duże bo liczące zaledwie ok 15 tys mieszkańców, ale jednak miasto. Dla mnie czyli dziecka mieszkającego na co dzień na wsi, był to raj na ziemi. Mieszkanie w bloku na dużym osiedlu powodowało, że wszystkie atrakcje były na wyciągnięcie ręki. Granie w klasy czy gumę pod blokiem to była codzienność. Pamiętam jak dziś te godziny spędzane na boisku szkolnym, gdzie zbierały się dzieciaki z całego osiedla. Gra w kosza, siatkówkę czy po prostu długie rozmowy to była rutyna. Gdy zegar wybijał 22:00 można było spodziewać się telefonu od wujka, który zbierał całe towarzystwo do domu na późną kolacje.

Z nostalgią wspominam aktywnie spędzane dni podczas wakacji w mieście. Głośne słuchanie muzyki pod blokiem, gdy królował zespół Tatu „Nas nie dogoniat, pierwsze zauroczenia i wakacyjne przyjaźnie czyli coś czego każde dziecko doświadczy.

Dlaczego teraz o tym pisze?

Dlatego, że teraz mieszkam na takim osiedlu w Kielcach. Osiedlu, gdzie wszystko jest na wyciągniecie ręki, a moja 6 letnia córka, ma możliwość zabawy z nowo poznanymi koleżankami na placu zabaw. Może godzinami chodzić ze mną na spacery w poszukiwaniu Pokemonów, czy korzystać z przyszkolnego basenu, który jest na wyciągniecie ręki.

Wieś czy miasto?!

Z mojego doświadczenia oczywiście miasto. Miałam tą przyjemność mieszkać chwilę z Natalią na wsi i przyznam, że nie było to dobre miejsce do życia. Teraz czyli znowu w Kielcach widzę jak Natalia ma wiele możliwości spędzania wolnego czasu. Teraz w wakacje uwielbiamy długie spacery po osiedlu, czy zabawy na placu zabaw. Jednak w roku szkolnym miasto daje też wiele możliwości. Przede wszystkim bliskość przedszkoli czy szkół, atrakcji poza lekcyjnych czy po prostu możliwość spotykania się z koleżankami po szkole.

Wracając do wakacji,

często obserwuję zachowania innych. Ostatnio usłyszałam, że jestem dobrym obserwatorem, więc moje spostrzezenia są zapewne trafne. Przyglądam się, a czasem przysłuchuje rozmową młodzieży na siłowni zewnętrznej (czasem korzystam ).

Jaki to cudowny powrót do lat szkolnych, gdy słyszysz jak młodzież wymiania się spostrzeżeniami na temat nauczycieli, lekcji czy planów na przyszłość. Miło się patrzy na grupkę dziewczyn i chłopaków z jednej klasy czy szkoły, którzy dyskutują albo śmieją się przypominając przebyte lekcje. Obserwując z boku widać od razu, kto się w kim podkochuje, kto z kim się kumpluje.

Będąc na odkrytym basenie widzę jak młodzież zbiera się całymi grupkami i spędzają beztrosko chwile. Jak miło popatrzeć na tych „małolatów”, którzy mają jeszcze tyle przed spobą. Jednak w tym miejscu mogę przyznać, że cieszę się że jestem już „stara”. Gdy patrzę na młodzież czy dzieciaki wpatrzone w smartfony, gdzie kompromitujące zdjęcia na porządku dziennym wrzucane są do sieci, to zastanawiam się jak rujnują sobie opinię na „stare lata”. Ale o tym napiszę innym razem.

Obserwuję dzieciaki na placu zabaw i widzę jakie są kreatywne, jak szybko nawiazują przyjaźnie, jak potrafią walczyć o swoje. Dzieci wizualizują sobie swój świat, gdzie środkiem płatniczym są liście, a ziemia w piaskownicy jest po prostu czekoladą. To w wakacje zrodzą sie przyjaźnie na kolejny rok szkolny. To w wakacje dzieciaki z jednego osiedla grają w podchody, ścigają się na rowerach czy na rolkach. A na wsi często dzieci żyją w obrębie ogrodzonego podwórka, a jedynym towarzyszem zabaw jest rodzic. To na wsiach często ludzie odgradzają się od siebie i nie pozwalają swoim dzieciom na wspólne zabawy.

To gdzie na wakacje?!

Nie zrozum mnie źle. Tekst nie jest po to by wybierać gdzie jest lepiej, ale by pokazać jakie moim zdaniem są możliwości spędzania czasu podczas wakacji, gdy jest się dzieciem i rodzice nie mają miliona monet na koncie. Często dzieci poprostu muszą spedzić wakacje w miejscu zamieszkania i gdy mieszka sie w mieście tych możliwości ma się więcej.

Podobało się ?!

Polub mnie na  images (2) oraz zapraszam do obserwacji na  images (1)  lub po prostu udostępnij dalej, będzie mi bardzo miło.

 

Reklamy