Już nigdy nie będę „korpo” Mamą !!!

O pracy w korpo i o mojej decyzji o odejściu, już wiecie. Każdego dnia doświadczam jak dobra to była decyzja. Każdego dnia przekonuje się, że traktowanie pracownika jak niewolnika przynosi odwrotny skutek. Przyszła pora by odkryć karty i zdradzić co złożyło się na moją decyzję?! Chwila grozy dla pewnej kieleckiej korporacji…Na szczęście nie muszę pisać i podawać jej nazwy. W Kielcach nie ma ich zbyt wiele, a mój profil na linkedin czy goldenline jest ogólnodostępny. Każdy wie, o co chodzi. Nawiązując do tematu, powiem Ci dziś, co nie podoba mi się i na co sobie już nigdy nie pozwolę.

Bycie mamą każdej kobiecie daje spełnienie, daje satysfakcję, daje powód do życia. Daje chęć do życia i przeżywania go, jak należy!!! Przecież sama dobrze wiesz, że gdyby nie dziecko przy twoim boku, to nie miałabyś niektórych obowiązków. Nie biegałabyś po parku, zbierając kasztany czy liście jesienną porą, a w zimie nie ganiałabyś po śniegu, lepiąc bałwana. Nie robiłabyś tego, bo dorosły uważa, że mu nie wypada.

Mamą być

jest cudownie. Gdy patrzysz jak ktoś, kogo stworzyłaś i kim się opiekujesz, jest szczęśliwy. A to szczęście wynika z tego, że po prostu jesteś, to nic więcej ci nie potrzeba. Kobiety mają swoje role społeczne do spełnienia. Mężczyźni oczywiście również, jednak mogą je spełniać inaczej, a przy tym nikt nie ocenia ojca tak samo, jak matkę dziecka. Kobieta-matka ma przekichane, bo każdy wtrąca się i pokazuje, co źle zrobiła. Mężczyźnie już się tego nie robi, bo przecież, gdy ojciec zajmuje się własnym dzieckiem, wszyscy go podziwiają. Nie o tym jednak dziś mowa. Mowa o kobietach, które są matkami, które poświęcają każdą wolną chwilę na dziecko i na sprawy z dzieckiem związane. A gdy do tych obowiązków dochodzi jeszcze praca. Zwłaszcza praca w korpo, to sytuacja się trochę komplikuje.

Jak korporacja niszczy macierzyństwo

i więzi, które powstały między matką, a dzieckiem! Jak korporacja niszczy dzieci tych kobiet pracujących w koro! Nie ma sensu pytać, czy niszczy, bo to oczywiste. Zaraz napiszę dlaczego.

Pracujesz, zachodzisz w ciąże, idziesz na urlop macierzyński, budujesz więź z dzieckiem, wracasz do pracy. Do pracy, w której spędzasz dnie, a czasem noce. Do pracy, w której mimo zakresu obowiązków i wskazanych w umowie godzin pracy, robisz nadgodziny (dodam, że bezpłatne), robisz wszystko to, co umiesz i potrafisz najlepiej. Pracujesz, bo ci się to jeszcze podoba i daje „pozorną” satysfakcję. Robisz wszystko by zadowolić przełożonego,, bo może będzie premia”. A gdzie, w tym wszystkim jest dziecko?!

Dziecko jest, ale

same w domu bądź z rodzeństwem czy tatą. Czasem może być też z nianią, bo przecież przedszkole ma określone godziny pracy, a taki przedszkolak sam nie wróci do domu. Niania to czasem jedyny ratunek dla kobiety samotnie wychowującej dziecko, a pracującej w korporacji. Z mojego doświadczenia wiem, że korporacyjne mamy pozwalają na samodzielność swoim dzieciom bardzo szybko. Pozwalają, bo nie mają wyboru!!! I tu nasuwa się pytanie do przełożonych: Przecież też jesteś matką/ojcem, dlaczego na to pozwalasz?! Dlaczego pozwalasz na to, że twoi pracownicy nie mają balansu między pracą a domem. Pozwalasz na to, by domem nie jeden pracownik, nazywał właśnie korporację, bo przecież więcej czasu spędza tam. Dom to tylko hotel, do którego się wpada, daje buziaka dziecku, prześpi się i gna do pracy na kolejną „dniówkę”.

Pracodawco dlaczego na to pozwalasz?! A może o tym nie wiesz, że pozwalasz ?! To też źle o tobie świadczy.

Telefoniczną mamą

tak należy nazywać korporacyjne mamy. Sięgając pamięcią wstecz, słyszę rozmowy koleżanek ze swoimi dziećmi. Słyszę radość, troskę i smutek. Dlaczego?! Bo każda mama chce móc spędzać ze swoim dzieckiem czas, chcę być w pobliżu, gdy dziecko nas potrzebuje. Być w pobliżu, a nie kilometry od domu, w korporacyjnym boksie.

Telefoniczną mamą, można nazwać każdą mamę, która spędza więcej czasu w pracy niż w domu. Nie po to normą jest praca 8 godzin dziennie, żeby ją zmieniać. Nie po to decydujemy się na 40-godzinny tydzień pracy, podpisując umowę, żeby ktoś z nas robił niewolników. Praca jest potrzebna do życia jak tlen. Jednak czy ta praca musi niszczyć inne aspekty naszego życia?!

Kto mnie zna, ten wie, że na dłuższą metę nie pozwolę sobie na złe traktowanie. Nie pozwolę na to, by praca stawała się udręką. Nie pozwolę, na to bym zastanawiała się czy pracodawca „wypuści” mnie z pracy, bym mogła odebrać dziecko z przedszkola. Nie pozwolę na strach związany z telefonem do przełożonego o nieobecności w pracy, w momencie choroby dziecka. Nie pozwolę sobie na to by, ktoś gnębił mnie i zastraszał. Nie pozwolę, sobie na to bym nie była wolnym człowiekiem.

Życie jest za krótkie, by żyć w niewoli.

Będzie mi miło gdy polubisz mnie na  images (2) bądź

zaobserwujesz mój profil na   images (1)

 

Od razu mi lepiej 🙂 Pozdrawiam mamy, które każdego dnia walczą o swoje prawa i o możliwość spełniania się w roli mamy.

 

Więcej tekstów z kategorii Rozterki kobiety/matki znajdziesz TU

 

Reklamy